Ramówka telewizyjna! Mimo, iż wakacje mają się już ku końcowi, temat ramówek wraca jak bumerang! Niedługo będą pewnie święta Bożego Narodzenia i magiczna ramówka znowu będzie emitowana! A co jest w niej nie tak?! A no wszystko! Choć czasami zdarzają się wyjątki... No ale po kolei – czas na przekrój stacji telewizyjnych!
Szczególnie drażniącą stacją telewizyjną jest telewizja publiczna, która ciągle przypomina o płaceniu abonamentu, a serwuje nam odgrzane kotlety jak „Stawka większa niż życie” lub „Czterech pancernych i pies”, bądź zwykłe rzygowiny typu „Gwiazdy tańczą na lodzie” lub „Fort Boyard” - co za shit!
Podobnie zresztą ma się sytuacja z telewizjami komercyjnymi. Polsat puszcza cały czas od nowa „Miodowe lata”, a co święta Bożego Narodzenia zostawia „Kewina samego w domu”, a potem w Nowym Yorku. Na szczęście nadrabia to niezłymi programami rozrywkowymi typu „Mam Talent” itd. Oczywiście nie zaliczam do tego „Jak oni śpiewają” gdzie Krzysztof „Jestem zero” Ibisz daje swój talent fantazyjnych określeń i porównań, a Kasia „Grzeczna dziewczynka” Cichopek urzeka nas swoim błogim uśmiechem.
Teraz na widelec bierzemy TVN. W tym temacie w sumie nie mam się do czego przyczepić. Ramówka tej stacji jest zróżnicowana i nie serwuje nam powtórek co święta. Oczywiście zdarzają się wpadki jak „Taniec z gwiazdami” czy durnowate seriale typu „Teraz albo nigdy”, ale ogólnie TVN wychodzi lekko na plus!
Teraz TV4. Tu sytuacja ma się podobnie jak z TVN. Choć TV4 jest „odłamem” Polsatu, to jednak trzyma pion. Na pochwałę zasługują programy naukowe, takie jak “Galileo”. Drażni mnie natomiast program „Dekoratornia”. Siłowanie się na „Dom nie do poznania”, znanego z Polsatu, w ogóle się udało. Jak dla mnie żenada. Jedna tylko uwaga – „Chłopaki z taśmy”... Co to jest w ogóle?! Jakieś
blachary obserwują, jak jacyś pół-mózgi desperaci prężą się przed nimi
i robią z siebie debili. No i ten kochaś pana Raczka... do budy z tym
shitem! A raczej bullshitem!
Na koniec została TV Puls. Kiedyś do bólu religijna, teraz dająca sobie świetnie rade stacja telewizyjna. Zmiana właściciela z pewnością wyszło stacji na dobre. Pieprzenie księżulków na pewno nie powinno odbywać się drogą medialną – od tego są kościoły! Ale wracając do tematów – ramówka powakacyjna mi się wyjątkowo spodobała. Każdy znajdzie coś dla siebie!
To jest bullshit! To jest gówno warte!
Tytuły filmów! Wiecie czemu?! Od razu może przejdę do przykładów. Niedawno widziałem trailer filmu „The Final Destination” (w Polsce znany jako „Oszukać Przeznaczenie”). Pomyślałem sobie „Wow! To musi być bardzo... ciekawy pomysł nakręcenia remake’u tego filmu!”. Jak bardzo się myliłem! Wpadlibyście na to, że to po prostu kolejna część z całej serii filmów o oszukiwaniu przeznaczenia?! Tak dla ścisłości – pierwszy „Final Destination” został nakręcony w 2000 roku. Część druga w 2003, zaś trzecia w 2006. Oczywiście nazywały się odpowiednio „Final Destination 2” oraz „Final Destination 3”. Teraz, w roku 2009, został nakręcony film „The Final Destination”. Więc moje pytanie brzmi: po jakiego wała wydali film pod tym samym tytułem co pierwsza cześć?! To od razu nasuwa myśl, że mamy do czynienia z remake’iem!
Moment... chwila, mój błąd... przeoczyłem jedną różnicę w tytule. Oczywiście tytuł z 2009 posiada w nazwie, jak bardzo znaczący, wyraz „the”! Powiedzcie mi – kto do cholery dostrzeże tą różnicę?! Szczególnie jest to widocznie na okładkach DVD, gdzie owo słówko „the” jest napisane jakimś maczkiem i zlewa się z napisem całego tytułu! I w tym momencie widz ma problem – „o którym FD mowa?”, „który film był pierwszy?”... lepiej nie zawracać sobie tym głowy!
Podobne językowe tricki zastosowano w serii „The Fast And The Furious”! Tak nazywa się pierwsza część z 2001 roku. Druga nosi nazwę „2 Fast 2 Furious”, nakręcona w 2003. Trzecia część to „The Fast And The Furious: Tokio Drift” z 2006 zaś ostatnia... „Fast And Furious”! Czemu tak komplikować życie kinomaniakom?! Nie można po prostu napisać „The Fast And The Furious 2” albo „The Fast And The Furious 3”?! Przecież jak tytuły mają podobną nazwę (w tym przypadku pierwsza i ostatnia część), to można je bardzo łatwo pomylić! Gdzie tu logika?! Co daje skasowanie lub dodanie słowa „the”?!
Kompletnym bajzlem tytułowym natomiast mogą się poszczycić filmy z udziałem pana Stalone! „Rocky Balboa”, „Rambo”... co będzie następne?! Kolejna część filmu „Cliffhanger” nazwana „Cliff Hanger”?!
Powiedzcie mi, co jest nie tak z tymi tytułami filmów?! Czy muszą być aż tak zakręcone, by widz wpadł w wir niewiadomych?! Co chodzi po głowie twórcom takich shitów?! A raczej bull-shitów!
To jest bullshit! To jest gówno warte!
DVD! Jak co niektórzy pamiętają, poruszałem już temat nalepek ochronnych co do opakowań DVD. Ale jest dużo więcej problemów z tymi diabelstwami! Jakiś przykład?! Proszę bardzo! Wszelakie serie filmowe zapakowane w jeden zestaw. Gwarantuje Wam, że to będzie powodem wyższego ciśnienia w Waszych żyłach, i nie mówię tu o podnieceniu posiadania całej serii!
Mój pierwszy zarzut to opakowanie tego czegoś! Pamiętacie rosyjskie babki-zabawki zwane Matroszkami?! Tutaj macie identyczną zabawę, ale zamiast babeczek są kartonowe opakowania! Najpierw zdejmujesz główne pudło. Oczom ukazują się kolejne opakowania (zazwyczaj 4 lub 5) w których są płyty. Wyjmujesz to opakowanie, a w nim kolejne, plastikowe tym razem pojemniki na DVD (zalepione naklejkami ochronnymi)! Czy naprawdę potrzeba nam aż tyle makulatury?! Przecież dużo wygodniej jest złapać z pułki samo plastikowe opakowanie z płytą niż rozpakowywać całą tą układankę, by dostać się do filmu!
Kolejne moje „ale”. Dlaczego większość serii filmów jest pakowana niechronologicznie?! Jak piszę tą notatkę widzę przed oczami zdjęcia opakowania DVD do serii „James Bond 007”. Filmy są poukładane bez ładu i składu! Ani to rocznikami powstania ani nawet alfabetycznie! Nie wiem co kierowało producentowi tej kolekcji! Wiecie co ja bym zrobił?! Wywalił wszystkie tekturowe opakowania z tego zestawu i zostawił sobie tylko plastikowe opakowania na płytki DVD, które bym sam sobie ułożył tak, jak trzeba!
Inna rzecz, która mnie zaczęła drażnić to nowe zatrzaski opakowań DVD! Zauważyłem, że ta moda coraz mocniej zakorzenia się w naszej branży DVD/VIDEO. O jakie zatrzaski mi chodzi?! A no o takie małe klipsy, które mają na celu dodatkowo zamykać opakowanie DVD. Po co nam one?! Przecież takie plastikowe pudełko zatrzaskuje się samo z siebie wystarczająco mocno! To tak, jakbyś płytkę wkładał do opakowania na nie, a potem dodatkowo to grubej książki! Niepotrzebna zabawka!
A wiecie co jest dla mnie najśmieszniejsze?! „Wkładanie” takie filmu w jakąś specjalną edycję! Przejrzyjcie swoją kolekcję filmów i zobaczcie ile tego badziewia jest! Rated Edition, Unrated Edition, Special Edition, Ultimate Edition, Colector Edition, Direktor Editio... No weźcie się cholera opamiętajcie! A szczytem szczytów róznych edycji jest wydanie tego samego filmu (np. „Władca Pierścieni”) w wersji Widescreen i Fullscreen! Kto nagrywa filmy z fullscreen?!
Najgłupszą natomiast rzeczą są kody regionów! Co się stanie, jak kupię oryginalne i legalne DVD w USA np.?! A no nic, wyrzucę pieniądze w błoto, bo USA ma inny kod niż np. Europa! Cała ta reguła z kodami sprawia, że czuję się jak cholerne zwierzę w klatce!
Co jeszcze ciekawego można poruszyć? Nalepki na płytce DVD! Pełno tam malutkich logo firm, które przyłożyły łapę do powstania lub nagrania filmu! I znajdziecie tam wszystkie „potrzebne” informację, ale nie np. długość trwania filmu! No bo po co?! Dlaczego miało by mnie to w ogóle interesować? – pomyśli wydawca. A po jajco! A przepraszam, trochę się zapędziłem. Tak, czasami długość filmu jest podana, ale takim małym druczkiem, że ledwo można to znaleźć! I do tego zawsze jest podana w minutach! Kto tak mierzy czas?! Mówię, że spotkamy się za tydzień a nie, że spotkamy się za 10080 min! Dodatkowo jak masz parę filmów w zestawię, to zawsze jest podany łączny czas projekcji np. 356 min! Gówno!
Inną sprawą są reklamy na początku każdego filmu! Ani nie możesz tego przerwać ani przewinąć! Co gorsza, czasami jak klikniesz np. guzik „menu”, reklama rozpoczyna się na nowo od początku! Zgroza!
Albo podział na chaptery! Owszem, ma to sens przy filmie, ale jak masz np. kolekcję serialu?! 20 minutowy odcinek jest dodatkowo podzielony na fragmenty! Bullshit!
Uff trochę się rozpisałem, ale co ja poradzę, że wydawcy bombardują nas takim shitem?! A wręcz bullshitem!
To jest bullshit! To jest gówno warte!
Hotelowa telewizja! Wiecie dlaczego?! Bo ich telewizory nie mają wejść RCA! Nie wiem jak wy, ale ja lubiłem (bo już dawno nie byłem w hotelu) zabrać ze sobą jakąś przenośną rozrywkę – przenośne konsole do gier czy DVD. Wiecie, taki sprzęcik który ma urozmaicić czas spędzony w hotelowych czterech ścianach. Ale oczywiście jest to niemożliwe! Dlaczego?! Bo nie ma cholernego wejścia! Oczywiście jest gówniane COAXIAL z tyłu, ale który sprzęt działa jeszcze na te połączenie?! Więc prócz przenośnego sprzętu musisz zabrać ze sobą adapter RCA-COAXIAL oraz przesuwać tą cholernie ciężką półeczkę z telewizorem, by się dostać do wejścia COAXIAL! W ogóle szczytem luksusu jest, jak telewizor ma odtwarzać DVD!
Prawię każdy telewizor, który widziałem w swoim życiu ma podłączenie RCA z przodu lub z tyłu. Oczywiście mówię tu o nowych telewizorach, liczących mniej niż 10 lat. A teraz powiedzcie mi – gdzie można jeszcze znaleźć telewizor bez RCA?! Pójdźcie do MediaMarkt, Saturna, Electroworld albo do dowolnie wybranego sklepu z RTV! Gwarantuje Wam – w żadnym z nich nie znajdziecie już telewizora z COAXIAL! Co z tego wynika?! Że musi istnieć jakaś sekretna fabryka, która produkuje telewizory bez RCA specjalnie dla hoteli! No chyba, że kierownicy hoteli specjalnie chcą utrudnić życie swoim klientom!
Oczywiście jest możliwość oglądania kanałów telewizji dostępnej w hotelu oraz granie w wyznaczonych punktach na konsolach do gier, ale jest to oczywiście płatne! I tu nas mają! Przecież nikt nie chce oglądać telewizji zapodanej przez hotel! Dają 10 kanałów, a każdy gorszy od drugiego! Połowa z nich jest zresztą jedną, długą reklamą nadawaną 24 h na dobę!
Masz laptopa?! Świetnie! To może warto skorzystać z bezprzewodowej sieci?! Aha, dupa! Musisz płacić również i za to! Przecież nie będziesz używać tych „udogodnień” przez cały dzień! Zazwyczaj, jak jesteś w hotelu, to przyjechałeś do danego miejsca w interesach lub na wakacje! Cały dzień wygrzewam dupę na słońcu! A w hotelu tylko śpię i odpoczywam po kolacji! Dlaczego muszę płacić za Internet, z którego korzystam 2h maksimum dziennie?!
Więc wiecie, co Wam radze?! Przywieźcie ze sobą własne gry planszowe oraz karty, bo rozrywka zapewniona przez hotel jest gówno warta!
To jest bullshit! To jest gówno warte!
Atmosfera po świętach Bożego Narodzenia! Wiem, że do świąt jeszcze daleko, ale musze o tym napisać! Spójrzcie na domy pod koniec, a nawet w połowie stycznia! Wszystkie nadal są obwieszone mikołajami i lampkami! Ludzie, weźcie się ogarnijcie! Dla nie święta te wypadają pod koniec grudnia, ale dla większości ludzi święta te zaczynają i kończą się kiedy chcą! Przecież w sklepach można zobaczyć pierwsze dekoracje czy promocje już pod koniec października! Co za bzdura! Pokażcie mi inne święta w naszym kalendarzu, których czas wykracza poza jeden miesiąc! Ba, nawet poza jeden tydzień! Co więcej, nawet po świętach można w sklepie zobaczyć świąteczne ozdoby, a z głośników będzie płynąc świąteczna muzyczka!
Poza tym zauważyłem, że powiedzenie „wesołych świąt” nabrało większego znaczenia! Teraz można to powiedzieć w każdą okazję! Dlaczego?! Bo jak nie wiesz, jakie święto ktoś obchodzi, mówisz „wesołych świąt”! Jedni powiedzą „i dobrze, co mnie obchodzi, kto co świętuje?”, inny natomiast „jak to?! Skoro są np. święta Bożego Narodzenia, to powinno się życzyć Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!”. Nie zadowolisz wszystkich niestety. No cóż, ja mam dla wszystkich niezdecydowanych nowe zdanko – „Wesołego shut the fuck up”!
To jest bullshit! To jest gówno warte!
Drukarki! Tak, te urządzenia to wcielone zło! Nienawidzę ich! Nie dają Nam nic, poza tonami zużytej kupy! Jedynie, co mi potrzeba, to wydrukowanie e-maila, pliku tekstowego czy pliku Worda! Czarny tekst na białej kartce! Czy to taki problem?! Ale nie, zawsze musi być jakiś problem z tym badziewiem!
Jaki?! A np. chcę wydrukować w/w czarny test na białej kartce! I co mi wyskakuje?! Że KOLOROWY, tak – kolorowy toner jest na wyczerpaniu! Kogo obchodzą w tym momencie te cholerne kolory?! Ja chcę wydrukować na CZARNO-BIAŁO!
Więc co robię?! Wyłączam i włączam ten shit jeszcze raz! I co?! Drukareczka zaczyna mi drukować jakieś śmieci! Patrzę co mi tam się wydrukowało i co widzę?! Kartka kalibrująca drukowanie! Po co mi to?! Prziecież ja nie to chciałem wydrukować! Co więcej! Jako, że mam tak zwany kombajn, czyli skaner, kopiarkę i drukarkę w jednym, na kartce kalibrującej jest instrukcja co mam dalej zrobić! A co mam zrobić?! Wydrukowaną kartkę położyć na skanerze i ją zeskanować! Nie mogli mi tego pokazać na monitorze?! Co ma marnowanie papieru i tuszu!
Zaraz zaraz, czy wcześniej było napisane, że poziom kolorowego toner a jest niski?! Gówno prawda! Jak patrzę na tą kartkę kalibrującą, to widzę wszystkie kolory tęczy – czerwony, niebieski, zielony! Więc jak widać, drukarka nie potrafi wydrukować czarnego tekstu, ale kolorowy szajs to drukuje mi po parę razy! Mimo, że poziom kolorowego tonera jest niski!
W końcu dałem za wygraną i poszedłem kupić nowe tonery! I co?! I nic, nie działały! Dlaczego?! Bo numery tonerów nie były takie, jakie trzeba! Jaka jest różnica pomiędzy CZARNY 21 i CZARNY 56?! Kogo to obchodzi?! Przecież to ten sam toner!
A, i nie zapomnijmy o wciąganiu papieru! Jak krzywo wjedzie, to już go w całości nie wyjmiesz! Musisz rwać go na kawałki! Agr! Co za shit! A raczej bullshit!
To jest bullshit! To jest gówno warte!
Głośne imprezki w ogródkach! Czemu ludzie dziczeją bo wypiciu kilku piw?! Czy tak ciężko bawić się z alkoholem ale w miarę cywilizowanie?! Dlaczego to piszę?! Bo właśnie niedaleko mojego domu odbywa się taka „domóweczka ludzi z przedmieścia”! Grill, piweczko, muzyka disco polo itd.! Ok, nie mam nic przeciwko takim imprezom, ale wiecie co jest najgorsze?! Przyśpiewki! Czemu ludzie muszą katować jedną piosenkę przez 30 min?!
Właśnie przez moje okno dochodzi, po raz enty, pierwsza zwrotka „Szła dzieweczka do laseczka”! Czemu akurat ten repertuar?! Czy ja wyglądam na harcerza, by słuchać takich melodyjek?! Bo oni na pewno nie! Więc mówię stanowcze NIE wszystkim przyśpiewkom po piwku na imprezach! Jak ktoś sobie chce pośpiewać, to zapraszam do „Idola”. Nikt nie musi znosić waszych alkoholowych oper! A szczególnie ja! Wiecie dlaczego?! Bo są gówno warte!
To jest bullshit! To jest gówno warte!
Temperatura! Tak, dokładnie! Po co nam ona?! Pomyślcie jak bardzo kontroluje nasze życie! Daleko szukać przykładów? Weźmy pod uwagę sprzęt gospodarstwa domowego służący nam do „kooperacji” z jedzeniem! Są sprzęty które mają chłodzić oraz te, które zwiększają temperaturę jedzenia! Czy to nie jest frustrujące, jak jesteś diablo głodny i musisz czekać, aż mikrofala odgrzeje Ci wczorajszą kolacje?! Mało tego – wciskasz odpowiedni czas a po wszystkim syczysz pod nosem „Cholera! To ciągle jest zimne!”! A nie, mój błąd – jest w połowie zimne! Dlaczego? Bo część jedzenie nawet się nie podgrzała, zaś inna część pali Twój język, bo jest zagotowana! Np. ziemniaki vel piure. Ziemniaki to dupki – są nieprzewidywalne!
A no i nie zapominajmy o najważniejszej rzeczy związanej z temperaturą – pogoda! Już się we mnie gotuje na samą myśl. Teraz np. jest gorąco! Gorąco jak w piekle! A za parę miesięcy będą nam odmarzać dupy, bo przyjdzie mróz! Więc albo jest za gorąco, albo jest za zimno! Za ciepło, za zimno, za ciepło, za zimno i tak do usranej śmierci! Ubieramy się, by nie zmarznąć i ubieramy (a raczej rozbieramy) by się nie zapocić! Temperatura kontroluje nasze cholerne życie!
Innym przykładem są zwierzaki! Niektóre nie potrafią przetrwać w ciepłym klimacie, inne natomiast zdychają, gdy jest im za zimno! Co by złego było, jakby istniał jeden neutralny klimat na całej planecie?! Wszystkie stworzenia były by zadowolone!
Podsumowując – chrzanić ciepło, chrzanić zimno, chrzanić lato i zimę! Nie lubię tego! Jakbym mógł rozmawiać z naturą, bym zapewnie jej powiedział: „Słuchaj, szanuję co stworzyłaś. Kosmos – ok. Czas – może być. Temperatura – no to jest już gówno!”
To jest bullshit! To jest gówno warte!
Płatne toalety! To nie jest fair! Jeśli muszę iść na stronę to nie ma znaczenia, czy mam tą złotówkę czy ile tam się płaci – i tak muszę iść! Takie opłaty sprawiają, że czuje się jakbym miał iść do kina i wybrać sobie film, który chce obejrzeć i na który mnie stać! A ja chce tylko ulżyć pęcherzowi! Czasami jest też tak (w drogich restauracjach np.), że w kiblu stoi także jakiś lokaj, który pilnuje i służy Ci podczas wypróżniania! W czym on mi może pomóc?! Oderwać listki papieru?! Podetrzeć tyłek?! Strząsnąć dwa razy po sikaniu?!
Podziwiam człowieka, który zaczął robić interes na cudzych ekskrementach! Jak widać na wszystkim da się dorobić! Jakim prawem ktoś ma dostawać kasę za to, że ja muszę się wypróżnić?! Kiedyś wystarczyło iść do lasu i nikomu to nie przeszkadzało! Ale im dalej w ewolucji, tym coraz więcej rzeczy staje się przedmiotem wyzysku!
Wiecie co ja na to?! Chrzanić taki biznes! To jest zależność między mną a naturą! Nikt inny nie ma prawa się w to wtrącać! Dlatego radzę Wam – idźcie sobie do lasku lub na łąkę i tam załatwiajcie swoje sprawy! W końcu ziemia jest tym miejscem, gdzie gówno musi spocząć! Gówno, którego warte jest to wszystko!
To jest bullshit! To jest gówno warte!
Wszystkie filmy o pingwinach! Dlaczego ich jest tak wiele - „Wielki marsz pingwinów”, „Surf’s Up”, „Happy Feet”?! Bo ludzie je kochają! Oooo no spójrzcie na te małe cudeńka, czyż nie są śliczne? A te z tymi żółtymi piórkami są takie śmieszne... Bzdura!
Żeby nie było – nie mam nic przeciwko pingwinom, ale nie uważam, by były to najbardziej ciekawe istoty na naszej planecie! Dla porównania? Małpki Pigmejki! Albo Lemury! Te zwierzaki są ekstra! Fajnie wyglądają i są akcentem w komedii zwanej Naturą! Dlaczego by o nich filmów nie zrobić? Dlaczego?! Bo wszyscy wolą te cholerne pingwiny!
I to jest bullshit! To jest gówno warte!